Orkiestra Rozrywkowa The Engineers Band


The Engineers Band
Forum   Polski English Español Deutsch

Dariusz Horacy Łapiński

znany jako Łapa, Daroo, Orfeusz


Kompozytor, aranżer, dyrygent.

Już od najwcześniejszego dzieciństwa Dariusz Horacy wydawał się być inny niż jego rówieśnicy. Zafascynowany dźwiękiem odkrywał jego tajemnice wsłuchując się w otaczający go świat. Jako trzytygodniowe niemowlę wystukiwał swoje pierwsze melodie na grzechotkach wiszących nad jego łóżeczkiem. Gdy ukończył pierwszy rok życia, miał już na swoim artystycznym koncie brawurowe wykonania utworów na dwie grzechotki. Nie obarczony jeszcze świadomością pojęć takich jak metrum, swobodnie operował rytmem. Bazując na naśladowniczych technikach już miesiąc po pierwszych urodzinach nauczył się grać na grzechotkach niemal wszystkie skale greckie i kościelne. Bez problemu operował w systemie dur - moll, w tonacjach do 4 znaków. Proces ten został przerwany przez samą naturę. Gdy tylko nauczył się chodzić, sięgnął po doskonalsze narzędzia swojej wczesnej pracy twórczej. Wiele z wczesnych utworów nie znalazło zrozumienia wśród najbliższych. I tak po trzecim wykonaniu utworu na parę szklanek, kilka talerzy, sztućce i spodeczki rodzice postanowili uszczuplić zakres jego sonorystycznych możliwości przytwierdzając do stołu plastikową zastawę.

Od najmłodszych lat cechowało go ogniste usposobienie i pęd sięgania po nowe. Jak sam o sobie mówi: "Powtórzenie czegoś tak samo dwa razy jest dla mnie trudne, trzy - praktycznie niewykonalne". W związku z ciągle ograniczanymi możliwościami wykonawczymi i usuwaniem z jego zasięgu wszelkich dźwiękotwórczych przedmiotów, Dariusz Horacy szybko zdecydował się na komunikację werbalną. Nauczył się wyrażać swoje potrzeby, dzięki czemu mógł wreszcie wchodzić w posiadanie w miarę trwałych i przystosowanych do muzycznych zadań przedmiotów. Jego ojciec Zbigniew, znakomity pianista i kompozytor, odkrył w synu godnego spadkobiercę. I choć może nie zawsze pochwalał i rozumiał jego metodę, to jednak wykazywał się duża cierpliwością i zrozumieniem.

Gdy nadszedł czas Dariusz podzielił los wielu innych dzieci rozpoczynając naukę w szkole.

W szkole muzycznej I i II stopnia Dariusz dowiedział się, że w muzyce panują pewne reguły. Nie chciał się do końca pogodzić z wieloma z nich. Bo niby w imię czego nie można by poprowadzić tych równoległych kwart, kwint, czy oktaw? Czas szkół muzycznych to także pierwsze poważne, planowe spotkanie z instrumentem. Wybór padł na wiolonczelę. Być może dlatego, że dość trudno było ją popsuć, nawet przy silnym wybijaniu rytmu. Szybko się jednak wydało, że nie jest to instrument li tylko perkusyjny i może mieć wielorakie zastosowania. Cztery struny splecione z marzeń stały się niczym okręt Argo w jego wewnętrznym poszukiwaniu złotego runa. Wiolonczela nie była jednak jedynym instrumentem, po który sięgał. Grał na daarbuce folk bałkański, na vibrafonie z zespołem Partia, na kontrabasie z Cyganami, na akordeonie z Mirosławem Czyżykiewiczem, na wiolonczeli z Kubą Sienkiewiczem, na keyboardzie ze Stanem Borysem, na fortepianie z Polską Orkiestrą Radiową.

Od zawsze szalenie pracowity, po ukończeniu szkół muzycznych zamienia się w aranżera. Nie przypadkowo też rozpoczyna studia na wydziale kompozycji warszawskiej Akademii Muzycznej.

W wielu muzycznych projektach dał się poznać nie tylko jako znakomity aranżer, ale też dyrygent. Takie muzyczne "zrób to sam". Po stworzeniu materiału potrafi skutecznie przekazać muzykom swoje oczekiwania, poprowadzić ich i złączyć w jeden wprawny mechanizm. Twórczość ma bogatą. Zarówno w formy jak i style. Od zespołów kameralnych, poprzez big bandy, sekcje rozrywkowe z wszelkimi rozwinięciami, aż do orkiestr symfonicznych. Od szeroko pojętej muzyki rozrywkowej, poprzez poezje śpiewaną, po bardziej poważne klasyczne i współczesne utwory. Wśród wielu projektów w których brał udział nie brak też niezwykłych - jak choćby dyrygowanie chórem głuchoniemych dzieci śpiewających kantatę Bacha. To wiekopomne wydarzenie, uwiecznione na taśmie filmowej, po dziś dzień gości w galerii Zachęta. Znakomicie czuje się też w roli pedagoga. Jest współzałożycielem szkoły muzycznej. A dokładnie ośmiu.

Dariusz Horacy znany jest też z niecodziennego podejścia do życia, zamiłowania do filozofii, dbałości o szczegóły i porządek. Kiedyś w czasie podróży samochodem na jednym z warszawskich skrzyżowań podczas postoju samochodów na czerwonym świetle, z samochodu stojącego przed lamborghini Darka wypadł papieros. Nim ktokolwiek zorientował się co się dzieje, Dariusz skwitował wydarzenie bystrym 'patrzcie, wypadł mu papieros', przeprosił pasażerów, po czym wyszedł z samochodu, zapukał do nieświadomego tej zguby kierowcy i uświadomił go o jego stracie. Kierowca ten, młodociany zresztą, z niedowierzaniem tego wysłuchał. Dopiero w momencie, w którym dbający o dobro bliźniego Darek podał mu niedopałek, uwierzył, z nieskrywanym rumieńcem radości podziękował i przeprosił za kłopot. Życiorys Darka utkany jest z różnych, nietypowych, często bardzo zabawnych historii. W sumie to dziwne, że żadna z nich nie jest opisana na jego oficjalnej stronie www.lapinskidarek.art.pl.