Orkiestra Rozrywkowa The Engineers Band

The Engineers Band
Forum   Polski English Español Deutsch



Marcin Golemba

znany też jako Martinello oraz... Wujek Samo Zło


Z pewnością każdy, kto doczytał ten tekst do tego miejsca zastanawia się, jakimże to sposobem zasłużył sobie na taki właśnie przydomek... Jest taka jedna nuta we wszechświecie, która pobudza Wujka tak jak czerwona płachta pobudza rozjuszonego byka. W naszej historii świata dźwięk ten wydobyto dwa razy. Nie wchodząc tu w problematykę zawirowań czasoprzestrzennych po prostu wymienię skutki tychże zdarzeń. Otóż nieprawdą jest jakoby 30 czerwca 1908 roku (wg kalendarza juliańskiego) w tajdze, w środkowej Syberii (62° N, 101° E) nad rzeką Podkamienna Tunguska niedaleko jeziora Bajkał uderzył w ziemię potężny meteoryt. Natomiast prawdą jest, że było to bezpośrednio związane z pierwszym wydobyciem owego dźwięku. Kolejny raz, dużo tragiczniejszy w skutkach zaowocował późniejszym wyginięciem dinozaurów. A w wyniku poważnego naruszenia zasad przyczynowości kontinuum czasoprzestrzennego niejaki Bill Gates został najbogatszym człowiekiem świata... w wiadomy sposób.

Jego przygoda z trąbką, albo też przygoda trąbki z nim rozpoczęła się gdy pierwszy raz usłyszał charakterystyczne dźwięki tego instrumentu dobiegające z szeregów orkiestry wojskowej. Dalej historia potoczyła się tak, że w wieku 14 lat ukończył PSM I stopnia w Tomaszowie Lubelskim (nota dla biografistów - katastrofa tunguska bezpośrednio zapoczątkowana była wydarzeniami mającymi miejsce tuż po egzaminie dyplomowym Martinella. Drugie opisane wcześniej wydarzenie miało swój początek w brawurowym wykonaniu hejnału mariackiego w jednym z egzotycznych krajów), grał tam (tam, czyli w Tomaszowie Lubelskim) też w kilku formacjach muzycznych. Z naszym zespołem związany był od samego początku. Był jednym z inicjatorów grupy i być może dlatego właśnie jest to jak do tej pory jedyny mechanizm, którego nie udało mu się rozebrać na części i zepsuć.

Jego dziecięce zamiłowanie do destrukcji i rozbierania na czynniki pierwsze każdego urządzenia i mechanizmu, od lalki jego ciotecznej siostry począwszy, na Maybachu dalekiego kuzyna z Torunia skończywszy, skierowało go na wydział WIP Politechniki Warszawskiej, gdzie obrał sobie za kierunek Automatykę i Robotykę. Pragnie możliwie najszybciej ukończyć swoje studia i zaspokoić odwieczne pragnienie sześciu liter przed nazwiskiem.

Zamiłowanie do gry na trąbce godzi ze studiami i pracą na stanowisku inżyniera projektu w firmie, w której zawsze czuć powiew świeżej "Bryzy", choć nie ma ona nic wspólnego z żadnym z mórz świata.

Sam określa siebie jako optymistę, czasami z małą nutką sarkazmu do faktu że ziemia jest trzecią planetą od słońca, a co się z tym wiąże, że doba ma tu tylko 24 godziny - Gdyby tak miała 48... I tu pojawia się uzasadniony lęk o konsekwencje następnej reakcji na legendarny już dźwięk. Wszak Wujek Samo Zło zawsze, podkreślam ZAWSZE, gotów jest na nowe wyzwania.